Starlink - 23.04.2026

Nowe Starlinki trafiły na orbitę – w czwartek można ich szukać z Polski

W czwartek 23 kwietnia wieczorem na niebie pojawi się świeżo wyniesiona paczka satelitów Starlink z misji G17-14. Start odbył się tego samego dnia o 05:23 czasu polskiego z kompleksu SLC-4E w bazie Vandenberg Space Force Base w Kalifornii. Falcon 9 wyniósł na niską orbitę okołoziemską 24 satelity.

Wieczorny przelot będzie miał bardzo niską elewację i z tego powodu nie zapowiada się jako zjawisko dla przypadkowych obserwatorów. Tor lotu ułoży się na linii północ–południe, ale z terenu Polski formacja będzie widoczna nisko nad zachodnim horyzontem. Maksymalna wysokość nie przekroczy 8 stopni, więc satelity przez cały czas pozostaną blisko widnokręgu.

Początek widoczności przypada na 21:46, a koniec około 21:50. W środku przelotu, około 21:48, Starlinki znajdą się w rejonie Plejad i Wenus. To właśnie wtedy najłatwiej będzie zlokalizować ich pozycję na niebie, o ile zachodni horyzont pozostanie wolny od zabudowy i drzew.

Starlinki - 23.04.2026 - mapa nieba
źródło: Stellarium / nocneniebo.pl

O 21:48 satelity znajdą się przy Plejadach i Wenus

Misje obserwowane krótko po starcie mają jedną cechę istotną z punktu widzenia widoczności. Satelity nie zdążyły jeszcze znacząco rozproszyć się na orbicie, dlatego poruszają się względnie blisko siebie i mogą utworzyć zwarty ciąg punktów. W przypadku G17-14 mówimy o 24 obiektach, które jeszcze zachowują świeżą konfigurację po separacji od górnego stopnia rakiety.

Nie oznacza to jednak łatwej obserwacji. Niska elewacja powoduje, że odległość między obserwatorem a satelitami będzie duża, a dodatkowo światło przejdzie przez grubszą warstwę atmosfery przy horyzoncie. To obniża kontrast i osłabia jasność obserwowanych obiektów. W praktyce nawet ciasna grupa Starlinków po starcie może okazać się zbyt słaba do komfortowej obserwacji gołym okiem.

Starlinki - 23.04.2026 - mapa nieba
źródło: Stellarium / nocneniebo.pl

Rejon Plejad i Wenus ułatwi orientację na niebie, ale nie zmieni głównego ograniczenia, jakim jest bardzo niski pułap przelotu. Zjawisko będzie miało znaczenie głównie dla osób, które potrafią szybko odnaleźć odpowiedni obszar nieba i śledzić słabe obiekty poruszające się nisko nad horyzontem.

To przelot głównie dla lornetek i astrofotografii o wysokiej czułości

Dzisiejszy przelot Starlinków z misji G17-14 należy traktować przede wszystkim jako cel dla obserwatorów wyposażonych w lornetki oraz dla osób rejestrujących niebo aparatami ustawionymi na wysokie czułości ISO. Przy tak niskim przebiegu nad horyzontem możliwości obserwacyjne będą ograniczone do minimum, a gołym okiem widoczność może być co najwyżej chwilowa i niepewna.

Najlepsze warunki uzyskają obserwatorzy z odsłoniętym zachodnim horyzontem, poza miastem i z dobrą przejrzystością powietrza. Nawet niewielkie zamglenie, łuna miejska lub przeszkody terenowe mogą całkowicie uniemożliwić dostrzeżenie Starlinków. W przypadku fotografii warto objąć szerszy fragment zachodniego nieba, ze szczególnym uwzględnieniem okolic Wenus i Plejad około 21:48.

To nie będzie wysoki, jasny przelot przez pół nieba, lecz krótka i technicznie wymagająca obserwacja świeżo wystrzelonych satelitów na niskiej elewacji. Właśnie dlatego największe szanse mają dziś ci, którzy obserwują niebo regularnie i potrafią pracować na granicy widoczności obiektów orbitalnych.