COSMOS 1812

Radziecki satelita szpiegowski może wejść w atmosferę nad Europą. Przelot także nad Polską

W nocy z czwartku na piątek, 6 marca, w atmosferę Ziemi wejdzie nieaktywny radziecki satelita szpiegowski. Polska Agencja Kosmiczna poinformowała, że tor jego ostatnich okrążeń przebiega nad częścią Europy, w tym również nad Polską.

Według aktualnych szacunków okno wejścia w atmosferę obejmie czas między północą a godziną 7:00 czasu polskiego. Punkt środkowy tego przedziału wyznaczono na 4:14, kiedy obiekt powinien znajdować się nad północno-zachodnią Afryką.

POLSA - mapa dla obiektu COSMOS 1812
Źródło: Polska Agencja Kosmiczna POLSA

Satelita ma masę około 1585 kilogramów. Jest to konstrukcja pochodząca z czasów Związku Radzieckiego, która od wielu lat pozostaje nieaktywna na niskiej orbicie okołoziemskiej. Z powodu stopniowego spadku wysokości orbity obiekt zbliży się do atmosfery i ulegnie deorbitacji.

Przelot nad Polską w nocy z 5 na 6 marca

Z analiz trajektorii wynika, że jeden z ostatnich przelotów satelity przebiegnie również nad Polską. Zgodnie z prognozami nastąpi to bardzo krótko, między godziną 2:53 a 2:54 czasu polskiego.

POLSA - mapa dla obiektu COSMOS 1812
Źródło: Polska Agencja Kosmiczna POLSA

Na mapach trajektorii przygotowanych na podstawie danych orbitalnych widać, że tor przelotu przebiega przez zachodnią część kraju. Obiekt będzie poruszał się po orbicie nachylonej względem równika, przecinając Europę z południowego zachodu na północny wschód.

POLSA - mapa dla obiektu COSMOS 1812
Źródło: Polska Agencja Kosmiczna POLSA

Warto podkreślić, że wskazane godziny odnoszą się do jednego z przelotów satelity przed jego wejściem w gęstsze warstwy atmosfery. Sam moment deorbitacji może nastąpić podczas kolejnego okrążenia planety, dlatego dokładne miejsce spadku pozostaje trudne do określenia.

Większość obiektu spłonie w atmosferze

Podczas wejścia w atmosferę satelita zacznie gwałtownie hamować i nagrzewać się wskutek tarcia o powietrze. W takich warunkach zdecydowana większość konstrukcji ulegnie rozpadowi i spaleniu na wysokości kilkudziesięciu kilometrów nad powierzchnią Ziemi.

Polska Agencja Kosmiczna zwraca jednak uwagę, że rzeczywiste rozmiary i budowa obiektu nie są znane z pełną dokładnością. W przypadku większych lub bardziej odpornych elementów istnieje możliwość, że niewielkie fragmenty przetrwają proces rozpadu i dotrą do powierzchni planety.

Z tego powodu opublikowano komunikat informacyjny dotyczący możliwej trajektorii przelotu nad Europą. Prawdopodobieństwo spadku fragmentów na obszarze Polski pozostaje bardzo niewielkie, jednak zjawisko będzie monitorowane w kolejnych godzinach przez systemy śledzenia obiektów orbitalnych.