W środę 4 lutego wieczorem warunki do obserwacji zorzy polarnej nad Polską mogą pojawić się szybciej, niż wynikałoby to z typowego okna prognoz modeli. Zarejestrowane w punkcie Lagrange’a L1 przez sondy ACE i DSCOVR uderzenie zaburzenia wiatru słonecznego wskazuje na dotarcie wyrzutu koronalnego (CME) wcześniej od części prognoz, przy czym źródłem ma być niedzielny rozbłysk klasy X8.1 z aktywnego obszaru 4366.
Dla obserwatorów w Polsce kluczowe będzie, czy po zachodzie Słońca utrzyma się podwyższony poziom zaburzeń pola magnetycznego w wietrze słonecznym oraz czy składowa Bz pozostanie ujemna (południowa), co sprzyja sprzęganiu z magnetosferą.
Parametry wiatru słonecznego i realna szansa na burzę G2–G3

W prognozach operacyjnych NOAA/SWPC jeszcze 3 lutego pojawiała się zapowiedź burzy kategorii G1, a w trzydniowym ujęciu wskazywano możliwość osiągnięcia Kp=5 (G1) w oknie 4–6 lutego. W praktyce, przy już zarejestrowanym wzroście Bt i okresowo ujemnym Bz, poziom zaburzeń może krótkotrwale przekraczać scenariusz bazowy, o ile warunki w polu międzyplanetarnym pozostaną korzystne.
Jak obserwować i co monitorować w kolejnych godzinach
Zacznijmy od tego, że dziś na powtórkę ze stycznia nie ma co liczyć. Ale pasjonacie i łowcy zórz polarnych powinni być w gotowości. W Polsce sensowne okno obserwacyjne zacznie się po zmroku. W Warszawie zachód Słońca nastąpi około 16:28, a w Gdańsku około 16:30, więc realne obserwacje będzie można rozpocząć po zapadnięciu ciemności, gdy kontrast nieba wzrośnie.
Najlepszy kierunek obserwacji pozostanie północny horyzont, z miejsc o możliwie niskim zanieczyszczeniu światłem i odsłoniętej panoramie. W warstwie decyzyjnej najważniejsze będzie śledzenie bieżącej wartości Bz: utrzymanie ujemnych wartości zwiększy prawdopodobieństwo, że zorza osiągnie jasność i zasięg wystarczające do rejestracji w Polsce, zwłaszcza aparatem lub trybem nocnym w smartfonie.


