Na orbitę trafiła kolejna grupa satelitów Starlink oznaczona jako G11-25. To kolejny element konstelacji tworzonej przez SpaceX, który w najbliższych dniach może być widoczny również z Polski jako poruszający się po niebie sznur jasnych punktów. Tym razem mowa o porannym przelocie. Pierwszy lot już w piątek 5 grudnia.
Start misji Starlink G11-25
Rakieta Falcon 9 wystartowała w czwartek 4 grudnia o 21:42 czasu polskiego z platformy SLC-4E w bazie Vandenberg Space Force Base w Kalifornii. Na niską orbitę okołoziemską wyniesiono 28 satelitów Starlink z nowej serii G11-25.
Dla użytego w tej misji pierwszego stopnia Falcona 9 był to czwarty lot. Wcześniej ten egzemplarz brał udział między innymi w wyniesieniu satelity Sentinel-6B, a także dwukrotnie wspierał poprzednie misje Starlink. Po oddzieleniu się od drugiego stopnia booster standardowo wykonał manewr powrotu i wylądował na statku Of Course I Still Love You zacumowanym na wodach Oceanu Spokojnego. Taki schemat pozwala SpaceX na wielokrotne wykorzystywanie tej samej rakiety w kolejnych misjach.
Przelot Starlinków G11-25 nad Polską
Nowa grupa satelitów po umieszczeniu na orbicie stopniowo ustawia się w docelowej konfiguracji. Na tym etapie orbita jest jeszcze stosunkowo niska, a satelity potrafią być wyraźnie widoczne na niebie, szczególnie podczas przelotów odbywających się w sprzyjających warunkach oświetleniowych.
Dla obserwatorów w Polsce przewidywany jest poranny przelot tej serii według następującego schematu. W piątek 5 grudnia około godziny 6:27 Starlinki pojawią się nisko nad południowo zachodnim horyzontem. W ciągu mniej więcej dwóch minut wznoszą się do maksymalnej wysokości około 45 stopni nad południem, osiągając ten punkt około 6:29. Następnie będą stopniowo obniżać swoją elewację, przesuwając się w kierunku wschodnim i kończąc widoczny przelot około godziny 6:32 już nisko nad horyzontem.

W praktyce oznacza to przelot przez znaczną część nieba z południowego zachodu na wschód.
Czy nowe Starlinki będą dobrze widoczne?
Widoczność satelitów Starlink zależy od kilku czynników. Po pierwsze, ważna jest wysokość orbity i etap rozciągania się pociągu na niebie. Świeże grupy tuż po starcie często tworzą zwarty łańcuch jasnych punktów, ale z czasem satelity coraz bardziej się rozpraszają i przelot wygląda jak seria pojedynczych punktów poruszających się w podobnym kierunku.

Po drugie, kluczowe jest oświetlenie przez Słońce. Satelity są widoczne dlatego, że odbijają światło, a nie świecą same z siebie. Najlepsze warunki występują wtedy, gdy na powierzchni Ziemi jest jeszcze odpowiednio ciemno, a satelity znajdują się wciąż w oświetlonej części orbity. Poranny przelot około godziny 6:30 wypada właśnie w takim oknie – niebo zaczyna się rozjaśniać, ale wciąż jest na tyle ciemne, by wyłapać jasne punkty poruszające się po niebie.
Po trzecie, znaczenie ma przejrzystość atmosfery oraz lokalne warunki obserwacyjne. Z dala od miejskich świateł i przy czystym, bezchmurnym niebie nowa seria Starlinków ma szansę być widoczna gołym okiem jako dość jasne punkty. W miastach, przy dużym zaświetleniu, obserwacje będą trudniejsze i częściej konieczne będzie wspomaganie się lornetką.


