Niedzielny poranek 7 grudnia zapowiada się ciekawie dla osób, które są w stanie wstać przed wschodem Słońca i zerknąć w niebo. W okolicach godziny 6:20 nad Polską przeleci grupa satelitów Starlink, które utworzą jasną linię punktów przesuwającą się przez znaczną część nieba.
Przebieg przelotu w niedzielę rano
Podane czasy i kierunki dotyczą centralnej Polski, dlatego w innych regionach moment pojawienia się i zniknięcia satelitów może różnić się o kilka sekund. Schemat przelotu pozostaje jednak taki sam.

Około godziny 6:17 Starlinki wyjdą z cienia Ziemi i staną się widoczne nad południowo zachodnim horyzontem. Na starcie przelotu będą już dość wysoko, mniej więcej 30 stopni nad linią horyzontu, więc nie trzeba będzie szukać ich tuż nad zabudowaniami czy drzewami. W ciągu najbliższych dwóch minut satelity będą szybko wspinać się po niebie, przesuwając się w kierunku południowym i osiągając maksymalną wysokość około 80 stopni nad horyzontem o 6:19. To praktycznie przelot tuż przy zenicie.
Po minięciu najwyższego punktu Starlinki zaczną powoli opadać ku wschodowi. Około godziny 6:22 znajdą się nisko nad wschodnim horyzontem i schowają się za nim. Cały przelot potrwa mniej więcej pięć minut.
Jak mogą wyglądać Starlinki podczas tego przelotu
Niedzielny przelot odbywa się o poranku, gdy Słońce znajduje się jeszcze pod horyzontem, ale satelity są już oświetlone przez jego promienie. To typowe warunki, w których Starlinki potrafią być bardzo wyraźne. W zależności od etapu rozciągania się konstelacji na orbicie możemy mieć do czynienia z dość zwartym pociągiem lub z dłuższą linią pojedynczych punktów lecących jeden za drugim.
Widoczność będzie uzależniona od kilku czynników. Po pierwsze, znaczenie ma przejrzystość atmosfery. Im mniej mgły, cirrusów i zanieczyszczeń, tym łatwiej będzie wyłapać wszystkie obiekty. Po drugie, swoje robi zaświetlenie nieba. W mieście na jasnym tle już przed wschodem Słońca najsłabsze satelity mogą ginąć w łunie sztucznego światła, ale te jaśniejsze wciąż powinny dać się bez problemu zauważyć. Po trzecie, ważna jest geometria względem Słońca, która decyduje o tym, jak efektywnie panele i korpus satelitów odbijają światło. Zdarzają się przeloty, podczas których poszczególne Starlinki potrafią chwilowo mocno rozbłysnąć w formie krótkich flar.


